Początek pasji

Wszystko co nie mieści się w powyższych kategoriach, ale związane z kawą...
Awatar użytkownika
jarma
kawa w żyłach
kawa w żyłach
Posty: 914
Rejestracja: wt 23 sty 2007, 22:11
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Postautor: jarma » wt 29 kwie 2008, 15:42

Dokładnie nie pamiętam. Nigdy nie lubiłam zalewajki ani rozpuszczalnej. Po wyprowadzce z domu (5 lat temu) - pierwszy "prawdziwy" eskpres ciśnieniowy - jakiś KRUPS. Oczywiście bez młynka, zero pojęcia o ubiciu kawy, ekstrakcji itp. Pijałam tylko cappuccino/latte z czarnej Lavazzy. Smakowało mi. KRUPS w ciągłych naprawach, frustracja. Kupno DeLonghi (z manometrem!). Zagubienie - dlaczego manometr nie wskazuje 15 bar? :/ Nadal Cappuccino i latte, americano dla mamy - pełna filiżanka "kawy" w kilkanaście (tak podejrzewam) sekund. Nie smakowało jej, wolała zalewajke. Byłam oburzona takim brakiem wyczucia dobrego smaku :) Przeprowadzka do Irlandii. Kupno najtańszej Gaggii (przypadkowo, o marce nie słyszałam wcześniej). Dalej tylko cappu/latte. Smakowało mi. Po rozkręceniu dyszy turbo-pary zgubiłam jakiś element i nie dało się jej już założyć :/ Lament. Powrót do Polski, chęć przesiadki na coś lepszego - profesjonalny automat z młynkiem Saeco! W poszukiwaniu recenzji znajduję forum caffe prego. Wyrzucam resztki dyszy turbo-pary. Cieszę się że nie kupiłam profesjonalnego Saeco z wbudowanym młynkiem. Czuję się winna, że właśnie namówiłam znajomych do kupienia Saeco z wbudowanym młynkiem :/ Pochłaniam forum. Nowy termin ukuty przez chłopaka: "caffe prego widower" . Nie chcę słuchać, że do przygotowania dobrej kawy potrzebny młynek. Kupuję MDF. Wierzę. Wiem co to ubijanie. Americano robię z wrzątkiem. Mama lubi. Zaczynam pić espresso. A teraz czekam na Andreję :)
(a raczej ona na mnie, doszła już!)

edit: już poprawione, dzięki Wicie. Ehm, że też te 'm' i 'n' tak blisko ustawili ;)
Ostatnio zmieniony wt 29 kwie 2008, 17:44 przez jarma, łącznie zmieniany 2 razy.
Andrejka Premium, Mazzer nie-taki-znowu-Mini, kawa: od rogera :)

Awatar użytkownika
Wit
Consigliere
Consigliere
Posty: 1321
Rejestracja: sob 17 kwie 2004, 16:21
Sprzęt: '
Lokalizacja: Otwock/Warszawa

Postautor: Wit » wt 29 kwie 2008, 16:52

Kupno DeLonghi (z nanometrem!).
Chyba z manometrem? Nanometr to jednostka miary :roll:
Vibiemme Minimax/Mazzer SJ/mieszanka Sandalj - Scarlatti robi na mnie największe wrażenie Obrazek

doc.S
zagląda całkiem śmiało
zagląda całkiem śmiało
Posty: 69
Rejestracja: sob 22 lis 2008, 15:35
Lokalizacja: ... di Warka

Postautor: doc.S » sob 22 lis 2008, 17:15

Mała miejscowość Marcellina, 45 km od Rzymu w kierunku L`Aquilli, jedna z tych, gdzie polowa ludzi utrzymuje się z produkcji wina, a druga z oliwy, gdzie półgodzinna pogawędka przez okna samochodów na środku drogi nie budzi niczyjej frustracji. Jesteśmy z rodziną po niezwykle obfitym obiedzie w trattorii prowadzonej przez trzech braci z Katanii - takich zakapiorów, którzy w Ojcu Chrzestnym IV bez charakteryzacji... Dostajemy espresso w małych pękatych szklaneczkach. Ale JAKIE espresso - gęste, intensywnie kawowe, niezwykle mocne z piękna orzechową cremą. Wtedy po raz pierwszy posłodziłem kawę - i do dziś to robię.
Wtedy zrozumiałem, że seks jest przereklamowany!!! :smiech:
Some day, and that day may never come,
I will call upon you to do a service for me...

Awatar użytkownika
kawcio
S Z A M A N
S Z A M A N
Posty: 3474
Rejestracja: czw 25 gru 2008, 0:22
Sprzęt: VibiemmeHX|M4D|RB
Santos#4|Porlex
Hario[FP/V60/TCA-2]
Aeropress|Clever|CM-6A
Bialetti Dama
Gene Cafe
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: kawcio » sob 03 sty 2009, 14:37

Tak przeglądając wasze posty i mi się przypomniały stare czasy gdy katowałem się zalewanym rozpuszczalnikiem przygotowując się do egzaminów, stawiałem wtedy bardziej na wydajność organizmu niż smak, a raczej brak smaku. Jeszcze przed studiami uświadomiłem sobie także, że kawa to niebezpieczny trunek, a raczej napój niebezpieczny w połączeniu z trunkiem w dużej ilości. Bo tak raz miałem, że impreza super u kumpla się rozkręcała i parę butelek czystego trunku już przeszło kiedy mnie słabość jakaś dopadła i wtedy to dobry kolega mi kawusie zafundował by mnie ożywić do zabawy trochę. Jednak te pół kubka materiału zalane wrzątkiem tak mnie stuknęło, że myślałem ze mi serce z klatki wyskoczy... jednak przeżyłem i później długo długo miałem wstręt do obu tych napojów.

Później po kilku latach, gdzieś w czasie wycieczki we Włoszech odkryłem właściwe smaki, kupiłem jakiś tani ciśnieniowy, parzyłem mielonkę Lavazzy i Illy, teraz od niedawna Jura Ena5 mieli mi Hausbrandta, La Brasiliane i Izzo i jestem super szczęśliwy.

mona
zagląda śmielej
zagląda śmielej
Posty: 35
Rejestracja: pn 08 gru 2008, 23:03

Postautor: mona » pn 05 sty 2009, 16:35

zapach kawy pamiętam od dziecka,pamiętam jak jeszcze dziadek mielił kawę,była ciepła po zmieleniu,a ten zapach....pamiętam jak wąchałam ziarno w każdej nowo otwartej paczce,ale kawy nie piłam ,zaczełam dopiero w pracy, no bo wszyscy pili,koniecznie z jakimś dodatkiem bo inaczej by mi przez gardło nie przeszła ,aż do chwili kiedy kilka lat temu znajomi kupili automat,zawsze się zastanawiałam ,dlaczego kawa tak pięknie pachnie a jest taka paskudna w smaku a teraz cudnie pachnie ale jeszcze lepiej smakuje :D

trdm
zagląda od święta
Posty: 11
Rejestracja: pt 28 lis 2008, 11:32
Lokalizacja: ostrołęka

Postautor: trdm » pt 09 sty 2009, 21:38

Gdy kiedyś (bardzo dawno) spróbowałem kawy która pijał i pija mój ojciec pomyślałem ze w życiu nie wezmę tego świństwa do ust. Wyobraźcie sobie szklankę z uszkiem..to się nazywało duralex chyba, napełnioną prawie do połowy fusami. Jak wypił to dolewał i dolewa wody :)
Prawdziwą kawą zaraziłem się będąc 6 lat temu w delegacji w Bułgarii, hotelowy kelner na wiecznym kacu przynosił mi ją co rano do stolika. Po 3 dniach przynosił już dwie espresso. I zaczął patrzyć na mnie z jakąś dziwną sympatią.

Dziś kurier przywiózł prawdziwy młynek do biura, bo "ona" przecież nie może wiedzieć ile to czarne brzydkie kosztowało...

W całym mieszkaniu pachnie kawą. Prawdziwą. A mi wyszło wieczorem dwa razy espresso takie jak od zapijaczonego kelnera.
;)
gaggia mdf, la pavoni puccino pcl

Awatar użytkownika
Joanna T.
kawa w żyłach
kawa w żyłach
Posty: 924
Rejestracja: wt 23 sty 2007, 12:09
Sprzęt: zazwyczaj dwugrupowe maszyny gastro

Postautor: Joanna T. » pt 09 sty 2009, 23:07

To skoro tak się wszyscy dzielą...

Sam początek to był artykuł o espresso w Świecie Nauki autorstwa Ernesto Illy. Naukowy, o chemii związków aromatycznych: "Fascynująca chemia małej czarnej".
To było chyba 6 lat temu (ten ŚN komuś nierozważnie pożyczyłam, muszę go w bibliotece odnaleźć), i bardzo wtedy chciałam być filologiem klasycznym.
Te wszystkie "chcę zostać [...]" przez te 6 lat...
Jestem teraz na technologii żywności i chcę się zajmować chemią espresso (i pokrewnymi tematami).
W międzyczasie stałam się baristą, od dużej latte z syropem migdałowym przeszłam na espresso (łał, ono nie musi wcale być gorzkie!), i już nie chcę ani być politologiem, ani filologiem, co nie znaczy zamknięcia się na cokolwiek.

Jakie to szczęście, jak rodzice wtykają człowiekowi w ręce pisma naukowe! :-)

To na zasadzie "urzekła mnie twoja historia" i "chcesz o tym porozmawiać?".

Pozdrowienia dla wszystkich maniaków espresso. 8)
Blog o kawie i herbacie: libracafe.blogspot.com
Sklep z kawą i herbatą: sklep.libracafe.pl

Awatar użytkownika
broz
kawa w żyłach
kawa w żyłach
Posty: 311
Rejestracja: pt 29 gru 2006, 22:49
Lokalizacja: Poznań

Postautor: broz » sob 10 sty 2009, 16:47

Sam początek to był artykuł o espresso w Świecie Nauki autorstwa Ernesto Illy. Naukowy, o chemii związków aromatycznych: "Fascynująca chemia małej czarnej".
Dysponuję wersją anglojęzyczną tego artykułu. "The complexity of coffee" by Ernesto Illy. Myślę, że to jest to samo. Jakbyś była zainteresowana to proszę Ciebie o kontakt na PW.
Obrazek Mundo Novo

Awatar użytkownika
vampiros
stale zagląda do filiżanki
stale zagląda do filiżanki
Posty: 121
Rejestracja: pn 07 maja 2007, 17:54

Postautor: vampiros » wt 13 sty 2009, 22:48

A ja naprawdę nie wiem kiedy espresso stało się moja pasją.. To przyszło jakoś zupełnie niepostrzeżenie. Zawsze lubiłem kawę, ale prawdziwą pasją była muzyka. Nawet nie wiem kiedy zacząłem częściej odwiedzać caffeprego niż rockserwis.pl czy artrock.pl :D Teraz łączę te dwie pasje i jest mi z tym wyjątkowo dobrze:) Pięknie się to uzupełnia :lol:

Awatar użytkownika
cinek
kawa w żyłach
kawa w żyłach
Posty: 720
Rejestracja: ndz 05 paź 2008, 23:01
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: cinek » wt 13 sty 2009, 23:20

To starość :wink: Zauważyłem, że mniej więcej od skończenia 25 lat zaczęły słabnąć wszelkie moje bardziej ambitne zainteresowania, a coraz większą uwagę zacząłem zwracać na jedzenie i picie. Ciekawe jaki będzie następny etap :wink:
Isomac Zaffiro + Mazzer Mini, Classico od Mastro Antonio.

Awatar użytkownika
vampiros
stale zagląda do filiżanki
stale zagląda do filiżanki
Posty: 121
Rejestracja: pn 07 maja 2007, 17:54

Postautor: vampiros » śr 14 sty 2009, 11:52

Wygodny fotel, kocyk i wnuki :D

Awatar użytkownika
Joanna T.
kawa w żyłach
kawa w żyłach
Posty: 924
Rejestracja: wt 23 sty 2007, 12:09
Sprzęt: zazwyczaj dwugrupowe maszyny gastro

Postautor: Joanna T. » śr 14 sty 2009, 22:33

To starość :wink: Zauważyłem, że mniej więcej od skończenia 25 lat zaczęły słabnąć wszelkie moje bardziej ambitne zainteresowania, a coraz większą uwagę zacząłem zwracać na jedzenie i picie. Ciekawe jaki będzie następny etap :wink:
Ja to mam od dwudziestki ;) Jakieś parę lat będzie.

To nie jest "nieambitne". Szczególnie, jak się zaczyna o tym uczyć :)
Blog o kawie i herbacie: libracafe.blogspot.com
Sklep z kawą i herbatą: sklep.libracafe.pl

Awatar użytkownika
cinek
kawa w żyłach
kawa w żyłach
Posty: 720
Rejestracja: ndz 05 paź 2008, 23:01
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: cinek » czw 15 sty 2009, 0:03

Na ale ostatecznie sprowadza się to wszystko do osiągnięcia zmysłowej przyjemności :wink:
Isomac Zaffiro + Mazzer Mini, Classico od Mastro Antonio.

antonio
S Z A M A N
S Z A M A N
Posty: 8535
Rejestracja: sob 30 kwie 2005, 11:16
Sprzęt: E61, FB70, Sublima, MSJ, K30, R55, W15A, W1
Lokalizacja: Kołobrzeg
Kontaktowanie:

Postautor: antonio » czw 15 sty 2009, 0:24

Dokładnie tak ;-) Zmysłowa przyjemność popycha nas w nieznane i fascynujące strony.

Ostatnio doznaję olśnienia, ekstazy prawie, gdy do złotej już cebuli dorzucam świeżego imbiru, zmielonej kołendry, kminu, garam masala i innych dżinów. Bogaty aromat kawy wydaje się przy tym ubogi? ;-)

W moim przypadku wszystko zaczęło się od spotkań z sympatyczną włoską rodziną w ich własnej, małej spaghetteria w mieście nad Bałtykiem. Prostota włoskiej kuchni i jej wyrafinowanie wywróciły mój świat do góry nogami.

Awatar użytkownika
vampiros
stale zagląda do filiżanki
stale zagląda do filiżanki
Posty: 121
Rejestracja: pn 07 maja 2007, 17:54

Postautor: vampiros » czw 15 sty 2009, 19:30

Pytanie czy zmysłowa przyjemność może być ambitna czy nie? Takie dogadzanie sobie nie wydaje się być niczym ambitnym, a jednak robimy z tego sposób na życie:)


Wróć do „Inne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość