Gaggia Baby Twin

Subiektywne opinie użytkowników, recenzje, wrażenia z użytkowania
Awatar użytkownika
Long Johnny
ojciec chrzestny
ojciec chrzestny
Posty: 2234
Rejestracja: śr 07 lut 2007, 8:03
Lokalizacja: Wrocław

Gaggia Baby Twin

Postautor: Long Johnny » ndz 11 lut 2007, 9:24

Gaggia Baby Twin

Trzycztei...ry! Pudełko otwarte, ekspres na blacie. Pierwsze wrażenia? Ładniusi. Obudowa to w większości blacha, dość solidnie spasowana, nic nie trzeszczy, z fakturą "szczotkowaną" (w nomenklaturze sprzętu kuchennego "inox"), wygląda po prostu dobrze. Podstawa pod kratkę ociekową z tworzywa ciężkiego, solidnego, przypominającego w dotyku (i z ciężaru) ebonit, choć w kolorze popielatym, dopasowanym do reszty. Kratka ociekowa oczywiście z ostrymi, nieobrobionymi krawędziami, którymi łatwo porżnąć palce. Tarcza z przyciskami sympatycznie, delikatnie podświetlona na zielono, choć tak naprawdę nie są to przyciski, a styki reagujące na dotyk. Jak dla mnie reagujące trochę zbyt łatwo.

Aktywna taca na filiżanki to pic na wodę fotomontaż. Kawałek tworzywa nagrzewający się z czasem od bebechów ekspresu. Fakt, jakąś tam temperaturę osiąga, ale nie ma co liczyć na sensowne podgrzanie filiżanek. Kiedy jednak wyszedłem z kuchni i wróciłem okazało się że... na tacce zainstalowała się jedna z moich kotek. Spodobało jej się. Tak samo zresztą jak dźwięk pracującej pompy — dość niski, mruczący, nieupierdliwy. Spokojnie pozwala rozmawiać. Gdy zaczyna się ekstrakcja, koty przychodzą do kuchni i z wyraźną sympatią spoglądają na ekspres.

edit: Producent nazywa tę tackę mianem "aktywnej". Być może ma ona własną grzałkę, ale ponieważ rozgrzewa się naprawdę późno, daje za mało ciepła do ogrzania filiżanek, a wręcz obudowa na bokach ekspresu jest cieplejsza od niej, to średnio widzę zasadność chwalenia się takim rozwiązaniem.

Osprzęt dwojakiego, w sensie jakościowym, rodzaju. Portafilter, sitka i końcówka dyszy pannarello solidne i trwałe — kawał dobrej roboty. Reszta natomiast, czyli tzw. tamper i tzw. dozownik kawy to absolutne plastikowe dno, z widocznymi gradami od formy wtryskowej. Chyba mniej niesmacznie by mi było, gdyby w instrukcji napisano "wsyp se kawe palcyma i ubij pięścią". Jednym słowem "łomatko". A propos instrukcji — jest. Tłumaczenie z elementami Monty Pythona (z włoskiego na angielski, a potem na polski jeszcze bardziej), ale da się wykminić, jak korzystać z ekspresu.

No to do dzieła. Kontrolka sygnalizująca gotowość temperaturową przestaje mrygać po równo dwóch minutach, ale po tym czasie w dotyku gorąca jest tylko grupa. PF i inne rzeczy wciąż są chłodne. Zatem zrzut kilku filiżanek wody przez PF, kilku przez dyszę — początkowy metalowy zapaszek wody szybko się skończył. Na pierwszy ogień pojedyncze sitko i Lavazza Espresso do testów. Wsypana jedna porcja, ubita i... nie da się założyć PF na grupę. Widoczny odcisk prysznica na kawie. Próba "dobijania" nic nie daje. Musiałem odjąć trochę kawy z wierzchu. Jest, wlazło. Myślę sobie "spróbujemy najpierw elektronicznego dozowania". Filiżanka podstawiona, guzik dotknięty, pompa w ruch, oczy wpatrzone w wąsy PF, poślady spięte z atencji... Gaggia pomruczała sobie dostojnie, westchnęła, coś tam w trzewiach jej zachlipało i nic. Po paru chwilach z PF wykropelkowało jak dziadowi z prostaty pięć (dokładnie) kropel cieczy. I tak się skończyła pierwsza przygoda. Wyrzuciłem fusy, PF z sitkiem z powrotem na grupę i zabawa z programowaniem dozowania. Okazało się, że w pamięci urządzenia pod guzikiem z jedną filiżanką zaprogramowana była ilość wody tak w okolicach dwóch łyżeczek, więc wszystko to wsiąkło w kawę i cześć. Spróbowałem najpierw programowania przy pustym sitku (choć powinno się przy porcji konkretnej kawy). Ustawiłem z pomocą menzurki 35ml (licząc na 5ml straty na fusach).

Druga ekstrakcja wyglądała tak. Pojedyncze sitko, kawki trochę mniej niż za pierwszym razem, ubicie megamax. Na grupę i poszło. Zaprogramowana ilość wody przeleciała przez kawę w jakieś 8–9 sekund i pod koniec było już wodniście. Uzyskany ekstrakt całkiem pachnący, z pewną dozą gładkiej cremy. Wiedząc po lekturze forum, że z pojedynczym sitkiem często są jaja, załadowałem więc sitko podwójne, podwójną porcję kawy i pojechałem na ręcznym (ekspres daje taką możliwość). 30ml w filiżance pojawiło mi się w 17 sekund. I tu pierwszy zachwyt. Napar boski wręcz w smaku... Tak jednak esencjonalny, że aż trzeszczał w zębach. Myślę zatem — do mleka z draniem. Spienianie poszło za pierwszym razem gładko. Trochę bąbli, ale sporą część udało się spienić gładziutko. Z połączenia wyszło mi naprawdę pyszne cappu, choć na mój gust trochę za mocne.

Pierwsze wnioski. Zastosowana przeze mnie Lavazza zmielona jest za grubo. Po kolejnych ekstrakcjach fusy w PF były zbite tak mocno, że nie robiły sobie nic nawet z wartkiego strumienia wody pod kranem, ani nie dały się wytrząsnąć. Trzeba je było skruszyć łyżeczką. Czyli bardziej ubić się nie da, trzeba spróbować drobniejszego mielenia. Ale napar jest naprawdę świetny w smaku. Niemniej jednak próba zaparzenia dwóch filiżanek jednocześnie z "dwusitkowej" porcji kawy daje pod koniec ekstrakcji sikowatą ciecz i wynikowy smak jest już gorszy. Pienienie z tym ekspresem to poezja. W zwykłym kamionkowym kubku, przy odrobinie ruchu wirowego, dozowaniu pary takim, żeby mleko nie gwizdało, i spokojnym zanurzaniu dyszy blisko krawędzi kubka udaje się uzyskać pyszny "jogurcik". A teraz coś, co pewnie zatelepie ortodoksów :D. Spróbowałem do mleka dodać homogenizowanej śmietanki 30% (2 części mleka na 1 śmietanki, czyli wynikowa ciecz to trochę mniej niż 10% tłuszczu). Spieniło się jeszcze gładziej, a smak wywalił nas z butów. Mniam!

Bardziej syntetycznie zady i walety będę w stanie opisać po dalszych eksperymentach. Na razie jestem zadowolony, nawet bardzo, choć myślę sobie, że użytkownik niewyposażony w tę wiedzę z Internetu, którą łyknąłem przez ostatnie tygodnie, mógłby poczuć się skołowany. Nic to, idę spienić trochę mleka na kakao dla żonki. Niedziela, więc może by tak podać jakieś śniadanko do łóżka? Zarobimy (ekspres i ja) parę punktów 8).

Dobrego dnia wszystkim!


Po kilku dniach używania:
Zgeneralizowane poczucie zadowolenia trwa. W czterech przypadkach na pięć udaje mi się zaparzyć smaczne espresso. Czasem występuje problem z cremą (mała jej ilość) i muszę jeszcze poeksperymentować, żeby dojść do przyczyn — piszę tu oczywiście o sytuacji stosowania kawy dostatecznie drobno zmielonej, z której w większości przypadków wychodzi wszystko elegancko.

W spienianiu mleka doszedłem już do perfekcji. Najlepiej wychodzi mi to, gdy trzymam kubek/dzbanek dłonią od spodu, po napowietrzeniu mleka walnę nim ostro o blat dla rozbicia bąbli, daję mu chwilę odetchnąć i wygładzam do momentu, gdy dzbanek ciężko utrzymać w dłoni. Po minucie–dwóch odstania w dzbanku zostaje maksymalnie 1cm zupełnie ciekłego mleka, a reszta to gładka, lejąca się pianka.

Z rzeczy (mnie) wkurzających:
– nerwowe reagowanie przycisków sterowania — wystarczy dosłownie musnąć w pobliżu krawędzi przycisku, by ten zadziałał; kilkukrotnie w trakcie zapinania PF, gdy przytrzymałem ekspres za obudowę, żeby się nie kręcił na blacie, musnąłem któryś z przycisków i zanim zorientowałem się który, kawa poleciała do kratki ociekowej, a "mięcho" w eter ;);
– zbyt słabe trzymanie pojedynczego sitka przez sprężynę PF — gdy ekspres postoi nagrzany jakiś czas i zdejmuję PF z grupy, zdarza się, że sitko zostaje przyczepione do prysznica; co więcej, trudno jest je zdjąć — trzeba puścić trochę wody, żeby się "odessało"; może to problem tylko tego egzemplarza, ale jest to irytujące, zwłaszcza że trzeba wówczas kombinować żeby złapać je ręcznikiem uważając na kapiącą wodę, gorące założyć na PF etc.;
– para "rapid steam" jest taka rapid, jak ja ksiądz-Pigmej — po zaparzeniu espresso i przejściu do spieniania z dyszy wylatuje zawsze najpierw sporo wody, a co więcej, gdy gałkę pary przekręcę do oporu w prawo, ekspresowi zdarza się "wypluć" całą wodę i zamrzeć na kilkanaście sekund; dopiero gdy ruszę gałką trochę w lewo, budzi się pompa i zaczyna buchać para — wówczas jest ona sucha, gęsta i równa, ale okres czekania na nią trochę mnie drażni, bo stoję jak łoś, a espresso stygnie;

Pierwsze przygody z ekspresem przeżyła też już moja atechniczna piękniejsza połowa i daje radę, więc można uznać, że obsługa urządzenia jest naprawdę prosta :P.
Ostatnio zmieniony śr 14 lut 2007, 22:45 przez Long Johnny, łącznie zmieniany 2 razy.
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem

.: Isomac Tea : Innova Ascaso i-mini | Ocaree TCA-3 : Solis Maestro Plus :.

Awatar użytkownika
MariuszH
Consigliere
Consigliere
Posty: 1215
Rejestracja: pn 15 maja 2006, 11:49
Sprzęt: Brasilia America Plus
Lokalizacja: Wrocław

Re: Gaggia Baby Twin

Postautor: MariuszH » ndz 11 lut 2007, 9:35

Aktywna taca na filiżanki to pic na wodę fotomontaż. Kawałek tworzywa nagrzewający się z czasem od bebechów ekspresu.
Przepraszam, w takim razie na czym polega ta jej "aktywność"?
Wiedząc po lekturze forum, że z pojedynczym sitkiem często są jaja,...
Jakie jaja? Albo ktoś chce/daje rade, albo nie, żadnych jaj nie ma. Oczywiśćie na podwójnym jest łatwiej.
____________________

Awatar użytkownika
Long Johnny
ojciec chrzestny
ojciec chrzestny
Posty: 2234
Rejestracja: śr 07 lut 2007, 8:03
Lokalizacja: Wrocław

Re: Gaggia Baby Twin

Postautor: Long Johnny » śr 14 lut 2007, 22:44

Przepraszam, w takim razie na czym polega ta jej "aktywność"?
Dbając o zwartość wątku, uzupełniłem opis ekspresu.
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem

.: Isomac Tea : Innova Ascaso i-mini | Ocaree TCA-3 : Solis Maestro Plus :.

Awatar użytkownika
Nino
zagląda od święta
Posty: 17
Rejestracja: czw 06 gru 2007, 12:11
Lokalizacja: Bydgoszcz

"Aktywna tacka"

Postautor: Nino » pt 07 gru 2007, 16:47

Witam.
Jeśli chodzi o podgrzewanie filiżanek to moim zdaniem w BabyTwin świetnie nadaje się do tego góra ekspresu. Pewnie Ameryki nie odkryłem ale jestem tu nowy i miałem potrzebę zaistnienia na forum :wink: Pozdrawiam....
Obrazek

Awatar użytkownika
Nino
zagląda od święta
Posty: 17
Rejestracja: czw 06 gru 2007, 12:11
Lokalizacja: Bydgoszcz

Gaggia Baby Twin

Postautor: Nino » pn 10 gru 2007, 9:28

Właśnie znalazłem post Long Johnnego dotyczący ściemy bojlerowej w Baby Twin. Wynika między innymi z niego że "aktywna tacka" to właśnie to na czym ogrzewam filiżanki (myślałem że chodzi o tą na dole - wybaczcie dyletantowi). Jeśli tak, to jak bardzo filiżanki powinny być ogrzane? Gaggia co prawda nie zrobi tego błyskawicznie ale jeżeli ekspres jest cały czas włączony to filiżanki są poprostu ciepłe (nie letnie).

Awatar użytkownika
robinx
stale zagląda do filiżanki
stale zagląda do filiżanki
Posty: 184
Rejestracja: pn 02 lip 2007, 12:32
Lokalizacja: Krosno

Postautor: robinx » pn 10 gru 2007, 18:10

:shock: Sorry; czy zamierzasz tak co kilka dni umieszczać w tym miejscu nowe posty?
Jeśli tak to poszukaj inny odpowiedni wątek bo to miejsce służy tylko i wyłącznie do zamieszczania recenzji ekspresów. Poza tym link w Twoim pierwszym poście nie działa.
:opad:
Wąchacz spalin Obrazek
Gaggia Baby Class / Demoka M203

Awatar użytkownika
Nino
zagląda od święta
Posty: 17
Rejestracja: czw 06 gru 2007, 12:11
Lokalizacja: Bydgoszcz

Postautor: Nino » pn 10 gru 2007, 19:18

Hmm widzę że nie trudno się narazić stałym forumowiczom. Bardzo Cię przepraszam robinx myślałem że wrażenia dotyczące Baby Twin najlepiej umieszczać w temacie dotyczącym Baby Twin. Nie ma zmiłuj dla nowych na forum... rozumiem to :?
Pozdrawiam serdecznie...
P.S.
link działa tylko trzeba go skopiować...

Awatar użytkownika
robinx
stale zagląda do filiżanki
stale zagląda do filiżanki
Posty: 184
Rejestracja: pn 02 lip 2007, 12:32
Lokalizacja: Krosno

Postautor: robinx » pn 10 gru 2007, 20:46

Witaj
Nie naraziłeś się. Po prostu staramy się panować nad porządkiem na forum. Naprawdę jest wiele wątków poświęconych Baby Twin gdzie można polemizować na jej temat i zadawać pytania;np. tutaj
Znam ten ekspres i wiem, że po całym dniu filiżanki na górnej tacce są tylko letnie. Pisząc, że są ciepłe wprowadzasz przyszłych użytkowników w błąd. Na forum potwierdzono, ze ta tacka to tylko marketingowy bełkot; zresztą jak w większości tego typy ekspresów. Jeśli chcesz mieć dobrze ogrzaną filiżankę to przelej ją wrzątkiem albo podgrzej w mikrofalówce. Gdy są gorące kawa nie oddaje im swojej temperatury i jest ok.
Życzę przyjemnej lektury na forum i wyśmienitej kawki.
Pozdrawiam.
Wąchacz spalin Obrazek
Gaggia Baby Class / Demoka M203

Awatar użytkownika
Nino
zagląda od święta
Posty: 17
Rejestracja: czw 06 gru 2007, 12:11
Lokalizacja: Bydgoszcz

Postautor: Nino » pn 10 gru 2007, 21:40

Pierwsze koty za płoty... Pozdrawiam i również życzę pysznej kawy :)

Awatar użytkownika
maro
Consigliere
Consigliere
Posty: 1426
Rejestracja: pn 14 sty 2008, 17:38
Sprzęt: Poszukuję.
Lokalizacja: Kraków

Baby Twin

Postautor: maro » czw 24 sty 2008, 17:07

Witam, nie posłuchałem kilku rad i kupiłem B.Twin. Liczyło się to że sklep (MM) jest blisko a w razie awarii sprzętu nie trzeba będzie wysyłać i czekać bo muszę przyznać firmie MM, że reklamacje załatwiają expresowo o czym się już ze dwa razy przekonałem.
Nawiązując do postu Forumowicza „Long Johnny’ego” stwierdzam, że problemem Gaggii jest chyba zmienna jakość wykonania (podobnie jak włoskich samochodów). W moim sitko trzeba wbijać ! do PF a żeby go wyciągnąć to szkoda gadać bez noża się nie obejdzie. W kwestii osławionego „RAPID STEAM” jest tak: steam owszem jest ale rapidu brak niestety. Po odkręceniu zaworu pary najpierw wylewa się sporo wody a następnie LAZY zaczyna się wydobywać RARITY STEAM efekty są raczej marne biorąc pod uwagę cenę urządzenia. Niewątpliwą zaletą tego modelu jest estetyczny wygląd, gorzej z jakością użytych materiałów. Brak zastrzeżeń do największego elementu obudowy jest ze stali nierdzewnej ale już podstawa oraz reszta górnej części to odlew ze ZnAlu (stop aluminium i cynku stosowany do wtrysku) lakierowany proszkowo. Taki materiał jest dosyć kruchy a lakier ma tendencje do odprysków (jest raczej marnej jakości) gdy mniej delikatnie położysz filiżankę na osławionej „aktywnej tacy” ale odkładanie na to miejsce filiżanek nie ma sensu (pisał o tym Long Johnny). W pudełku znalazłem również wyrób tamperopodobny oraz tandetną miarkę do kawy (w AEG za 350 zł jest dużo lepsza), która zaraz się złamała.
Sterowanie (touch sensory) działa w naszym egzemplarzu bez zastrzeżeń. Poszczególne funkcje programowanie itd. intuicyjne. Główny wyłącznik jest dosyć nietypowo umiejscowiony (z tyłu obudowy) ale to nie problem. Minusem tego sprzętu jest długi czas oczekiwania na pierwszą kawę. Po około 10 min. od włączenia PF jest gorący.

Po kilku dniach używania tego sprzętu nie będę jeszcze oceniał kawy, pewnie to zrobię gdy już i-mini od Janusza do mnie dotrze.

Podsumowując: W tym wypadku Włosi po raz kolejny pokazali, że ich myśl techniczna nie jest wiodącą w europie ALE i tak sądzę, że G.Twit jako ekspres do kawy sprawdza się bez porównania lepiej niż np. Fiat jako samochód.

Awatar użytkownika
carl
Consigliere
Consigliere
Posty: 1442
Rejestracja: ndz 01 lut 2004, 14:52
Lokalizacja: Elizium

Postautor: carl » pt 25 sty 2008, 15:46

Problemem Gaggi jest to, że została przejęta przez Saeco.
"All those moments will be lost in time...like tears, in rain"

Awatar użytkownika
maciek173
kawa w żyłach
kawa w żyłach
Posty: 658
Rejestracja: ndz 28 paź 2007, 9:55
Lokalizacja: Wlkp

Postautor: maciek173 » sob 29 mar 2008, 19:36

Dla miłośników latte i cappuccino największą zaletą G.B.T. jest fakt, iż po opanowaniu triku z pompą można spieniać bez końca. Para bucha na tyle wolno (dla mnie to komfort),iż początkujący "pieniacz" :wink: ma czas na naprawę popełnianych błędów czego nie da się powiedzieć o lokomotywie, która pieni 0,5 l w 20 sekund.
Czy dziś kupiłbym inny ekspres? Pewnie, że tak, apetyt rośnie.... Czy żałuję, że kupiłem G.B.T. - skąd, to świetny wybór. Ona wieczna nie jest, a następny będzie....
Gaggia Baby Twin, Ascaso I-mini

Awatar użytkownika
anik
zagląda całkiem śmiało
zagląda całkiem śmiało
Posty: 81
Rejestracja: ndz 01 lip 2007, 22:46
Lokalizacja: Warszawa/Toruń

Postautor: anik » czw 24 kwie 2008, 11:59

Para bucha na tyle wolno (dla mnie to komfort),iż początkujący "pieniacz" :wink: ma czas na naprawę popełnianych błędów
Co do wolnego buchania pary to z własnych doświadczeń muszę powiedzieć: to zależy - zawsze tak samo kręcę gałą (i stosuję wiadomy trick) ale nieraz para daje absolutnego czadu (mleko wirując wylewa się z kubka) a nieraz ledwo daje radę zrobić porządny wir...wydaje mi się, że to zależy od długości czasu nagrzewania się ekspresu przed pierwszą kawą i spienianiem. Nie może być ani za krótko, ani za długo. Optymalne jest ok. 10 min.
Czy żałuję?
Ja też nie, jak na razie jestem bardzo zadowolona :-)
a następny będzie....
czyżby Andreja Premium ;-)? przynajmniej dla mnie to na razie cenowo nieosiągalny, ale w przyszości niemal pewny kandydat do zdrady GBT...

Awatar użytkownika
Long Johnny
ojciec chrzestny
ojciec chrzestny
Posty: 2234
Rejestracja: śr 07 lut 2007, 8:03
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Long Johnny » czw 24 kwie 2008, 12:01

Halo, halo!
Tutaj zamieszczamy jedynie recenzje + ewentualnie najważniejsze ich uzupełnienia. Wszelkie debaty i rozmowy kontynuujemy w wątkach poświęconych maszynom.
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem

.: Isomac Tea : Innova Ascaso i-mini | Ocaree TCA-3 : Solis Maestro Plus :.

Awatar użytkownika
maro
Consigliere
Consigliere
Posty: 1426
Rejestracja: pn 14 sty 2008, 17:38
Sprzęt: Poszukuję.
Lokalizacja: Kraków

Postautor: maro » śr 28 maja 2008, 21:33

No i nadszedł czas rozwodu z uroczą Baby więc na koniec wrzucę kilka słów tytułem oceny. Po kilku miesiącach użytkowania tego ekspresu stwierdzam, że zdecydowanie największym plusem jest relacja ceny do jakości. Zaryzykuję nawet, że za te i nieco większe pieniążki nie ma nic lepszego.
Przyznam, że po kilku dniach od zakupu GBT byłem zawiedziony. Wydawało mi się, że za tyyyyle pieniędzy (1400 zł) to cuda powinny być. Jednak z perspektywy czasu, porównań z kilkoma innymi droższymi (o kilkaset zł) ekspresami i nabytych dzięki Forum umiejętnością obsługi muszę powiedzieć, że jestem a już wkrótce, że byłem zadowolony z tego urządzenia.

Pomimo pewnych opisanych na Forum „upierdliwości” sprzęt jest O.K. Mi właściwie przeszkadzała najbardziej miniaturowa tacka ociekowa & praktycznie brak podgrzewania filiżanek ale zalet jest zdecydowanie więcej oto one:
- po zrobieniu espresso nie trzeba czekać na parę a po spienieniu można natychmiast robić espresso. Nie wnikając w szczegóły techniczne kwestii „dwubojlerowości” GBT (opisane w innym wątku) mogę więc powiedzieć, że ekspres zachowuje się tu jak dwubojlerowy (no... prawie)
- bojler w GBT jest co prawda mały (podobno około 120 ml) ale wystarcza bo grzałka włącza się dopiero po około 20-22 sekundach ekstrakcji przez duże sitko.
- dobrze pieni mleko. Chociaż gdyby nie lektura Forum pewnie bym się pienić nie nauczył.
- sporym plusem w tej klasie cenowej jest „profesjonalny” PF (58mm) i zawór 3-drożny 8) .
Ci użytkownicy, którzy będą chcieli „upchnąć” Baby Twin w małej kuchni docenią zdejmowany zbiornik na wodę bez żadnych rurek czy wężyków w środku oraz odłączany kabel zasilający.

Poza tym ten ekspres jest chyba jednym z najlepiej opisanych urządzeń na Forum więc w razie jakichkolwiek pytań można tu znaleźć odpowiedź.


Wróć do „EKSPRESY --- subiektywne opinie użytkowników”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość