McDonaldyzacja, czyli luźne uwagi nt. kultury kawowej

Dyskusje o problemach związanych z krzewieniem kultury picia kawy w Polsce
Awatar użytkownika
maxredaktor
zagląda całkiem śmiało
zagląda całkiem śmiało
Posty: 61
Rejestracja: wt 12 wrz 2006, 15:29
Sprzęt: Steel Uno Prof (v.PID)/i-mini
Lokalizacja: Układ Słoneczny

Postautor: maxredaktor » pn 05 lis 2007, 14:33

Na dzień dzisiejszy większym problemem, niż nauczenie Polaków picia dobrej kawy, jest nauczenie ich picia kawy poza domem.
Dopóki nie będzie przewagi lokali serwujących dobrą i niedrogą kawę, dopóty Polacy nie będą masowo pić jej poza domem. A czy taka właśnie kawa jest teraz w McDonaldzie, nie mam pojęcia. Tak jak napisał buki - trzeba spróbować.
There is no such thing as public opinion. There is only published opinion.

Awatar użytkownika
ginos
kawa w żyłach
kawa w żyłach
Posty: 376
Rejestracja: pn 29 sty 2007, 19:48
Lokalizacja: dolnośląskie

Postautor: ginos » pn 05 lis 2007, 16:40

W reklamie jest "100% arabiki najlepszej jakości i do tego świeżo mielona". Więc może nie będzie taka zła ;o)

Pozdrawiam
Nie sztuką jest zaparzyć kawę. Sztuką jest zaparzyć ją dobrze...
Isomac Venus, Clever, Phin :D + I-mini, Graef CM80

BLIZNA
kawa w żyłach
kawa w żyłach
Posty: 320
Rejestracja: śr 03 mar 2004, 17:47
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: BLIZNA » pn 05 lis 2007, 21:54

mario_...taka mała prośba :D by nie wrzucać do jednego worka McDonald'sa oraz CoffeeHeaven...to chyba dwa różne światy, zwłaszcza jeśli chodzi o temat kawy, nieprawdaż? 8)
Kawa w Mc...jest i zapewne będzie przez dłuższy czas...a co do jej jakości to jest o czym polemizować 8)
www.coloursofcoffee.pl, www.warsawschoolofcoffee.pl
...kawa...do samego końca...mojego lub jej...

Awatar użytkownika
Lewy
stale zagląda do filiżanki
stale zagląda do filiżanki
Posty: 108
Rejestracja: czw 09 lis 2006, 13:51
Lokalizacja: Starachowice/Lublin

Postautor: Lewy » pn 05 lis 2007, 22:08

No cóż. fakt, moja krytyka McD może być dziwna. Może to być spowodowane tym, iż mimo, że wiem jak zdrowe i pożywne jest to jedzenie, jestem nim skażony od dziecka i w chwilach słabości na przekór logice idę tam coś zjeść. (No lubię je po prostu). Co do smaku kawy to faktycznie, najpierw trzeba spróbować a potem krytykować. Może zatem nie na miejscu była uwaga, że "nie odważyłem się" jej zamówić. Jednakże w moim poście (okropne słowo, ale inne nie przychodzi mi na myśl) chciałem zwrócić uwagę nie na smak, jakość tej kawy, lecz na zjawisko jakim jest picie owej dla mody/szpanu/bo tak robi koleżanka tudzież bo tak mówią w tv. Drugą rzeczą jest fakt spożywania tej kawy wraz z hamburgerem. I to wszystko chciałem skonfrontować z amerykańskim stylem. Chciałem pokazać, że Amerykanie również chlają kawę (a raczej mleko z kawą) do wszystkiego, ale ich ojcowie, dziadkowie i pradziadkowie chlali taką samą kawę do takiego samego żarcia, jest to zatem bardziej autentyczne niż nasz boom kawowy. U nas tymczasem jest to kolejna moda, która przeminie równie gwałtownie jak się pojawiła.
Celowo zatem umieściłem tego posta w dziale "kultura kawowa" a nie w żadnym innym..

Krótkie wyjaśnienie co do terminu 'fakdonald" termin ten ukuła moja bliska znajoma i jakoś tak się przyjął w moim środowisku. Może zatem faktycznie niefortunnie się stało, że użyłem go w poprzednim poście.

PS. co do hamburgerów to ja osobiście najlepsze i zupełnie inne od wszystkiego co jadłem w Polsce jadłem właśnie w US. Były z grilla a nie z mikrofali, z prawdziwego tłustego mięsa. Istna bomba cholesterolowa, ale pyszna :-)

mario_
zagląda śmielej
zagląda śmielej
Posty: 21
Rejestracja: pt 05 paź 2007, 9:59

Postautor: mario_ » śr 07 lis 2007, 9:28

mało przypominają te prawdziwe. :roll:
A jakie są te prawdziwe? Jest jakiś wzorzec hamburgera? Może w Louvre pod Paryżem? :D
nie, wystarczy zjeść pierwszego lepszego burgera w restauracji zza wodą, u nas może być Jeffs, Friday's.
Nie będe się rozpisywał bo to OT.
A kawa w McD (bylem wczoraj) jest IMHO kwaśna i dużo gorsza niż w podobnych miejscach, stacje BP, CoffeHeaven, itp.

Awatar użytkownika
Wit
Consigliere
Consigliere
Posty: 1321
Rejestracja: sob 17 kwie 2004, 16:21
Sprzęt: '
Lokalizacja: Otwock/Warszawa

Postautor: Wit » śr 07 lis 2007, 20:50

pozwolę sobie przypomnieć, że BP to Wild Bean Caf(f)e, gdzie podawany jest jakiś napój kawopodobny z automatów Cimbali. Smakuje jak rozpuszczalna, pianka z mleka też nie ma nic wspólnego z tym, co oczekujemy od cappu czy latte.
Czy to możliwe, że w Macu jest jeszcze gorzej??? Huh, sami zresztą ostrzegają przy okienkach, żeby uważać na napoje w kubkach (czyli pewnie głównie kawę), bo są gorące. No, skoro tak gorące, że można się poparzyć...
A cała akcja Mc jest, jak podejrzewam, przygotowaniem na wejście *$. W końcu to firmy o podobnej kulturze korporacyjnej, tylko menu trochę inne.
Vibiemme Minimax/Mazzer SJ/mieszanka Sandalj - Scarlatti robi na mnie największe wrażenie Obrazek

Awatar użytkownika
cafe roma
stale zagląda do filiżanki
stale zagląda do filiżanki
Posty: 257
Rejestracja: wt 17 lip 2007, 19:35
Lokalizacja: piotrków tryb.
Kontaktowanie:

Postautor: cafe roma » sob 10 lis 2007, 21:12

Dzisjaj odwiedzłem MD i wziołem espresso i cappuccino dla żony .Początkowo byłem zaskoczony ekspresem bo myślałem że zmienili na jakies 3grupy i jakis młynek a tam pełny automat który mieli a w tym samym czasie podaje już spienione mleko to chyba nie to co miało zmienic kawę i jej przygotowanie w tak głosnej kampanii reklamowej 100% Arabiki z certyfikatem" żabki" :D A co do kawy to moje espresso to była jakas pianka z kawą -brak wyrazu a capu to zdaniem mojej żony to jakis Nesquek czekoladowy bo kawy tam nie było.
Jak tak ma wyglądać szerzenie kultury kawowej to długo niektórzy nie beda wiedzieli co to espresso a tym bardziej prawdziwa arabica :D

toto
zagląda śmielej
zagląda śmielej
Posty: 22
Rejestracja: pn 04 lut 2008, 11:14
Lokalizacja: Poznań

Postautor: toto » wt 12 lut 2008, 11:59

szerzenie kultury kawowej prze MC ;] weług mnie jest możliwe, choćby to że kupując cappucino w MC może kiedyś ktoś kupi w kafejce w poszukiwaniu czegoś lepszego. a cena w MC jest na tyle akceptowalna że młodzi ludzie kupią sobie ją. nie każy zaraz musi iść do kafe i bulić 9zł x 2.
Moim zdaniem BP ma dużo gorsza kawe niz mc, chyba z emi się tak trafiło źle, ale różnica była spora.

grzesiek
kawa w żyłach
kawa w żyłach
Posty: 328
Rejestracja: pt 05 sty 2007, 18:34

Postautor: grzesiek » wt 12 lut 2008, 18:58

MD to ma problem nie z kawą ale z nazewnictwem.
Gdyby swój produkt nazwali kawą to ok ale to nie jest espresso, to nie jest cappucino.

goha
zagląda od święta
Posty: 10
Rejestracja: śr 13 lut 2008, 21:57
Lokalizacja: w-wa

Postautor: goha » pt 15 lut 2008, 12:15

Na okrągłą, 34. rocznicę urodzin, zostałam obdarowana ekspresem z Nespresso... Że sparafrazuję Kabaret St. Panów - mam espresso z "nalotem" [czytaj crema, tylko crema się nie rymuje :wink: ] - już po żadnych garkuchniach "ekspresso" nie będę pić... Że już nie wspomnę o śniadaniowych "mlecznych napojach na bazie espresso"... I jeszcze wzrok pasie odlotowe wzornictwo mojego Cubusia... Bo do Filtrów to mam za daleko, żeby codziennie wpadać...
Przez długi czas, kiedy moja Córka była mała, chodziłam do CH - nota bene któregoś razu niespełna 2-letnia Maja powiedziała " do Kihełen", w naszej rodzinie już się ta nazwa prztjęła, ale kiedys, kiedyś, to Panie tego - stuff był niezmienny, człowiek znał człowieka - a w głównej mierze o to chodzi, a nie o bezosobowy supermarketowy przepływ...
Pamiętam mój zareczynowy, tygodniowy pobyt we Florencji - mieszkaliśmy w uroczym pensione, a na śniadania chodziliśmy codziennie do jednej kawiarni, która juz po pierwszej wizycie stała się "naszą", przy drugiej właściciel powitał nas radosnym uśmiechem i gromkim "dzień dobry" a za tzrecim już pytał, czy podać to, co zawsze... Kocham Italię!!! I Włochów! Właśnie za to jacy są, a że przy okazji robią najlepszą kawę, jedzenie mają najlepsze...i buty...torebki...ubrania... No cóż - to chyba NIE JEST przypadek?... :wink:

antonio
S Z A M A N
S Z A M A N
Posty: 8535
Rejestracja: sob 30 kwie 2005, 11:16
Sprzęt: E61, FB70, Sublima, MSJ, K30, R55, W15A, W1
Lokalizacja: Kołobrzeg
Kontaktowanie:

Postautor: antonio » ndz 17 lut 2008, 0:14

[...]przy drugiej właściciel powitał nas radosnym uśmiechem i gromkim "dzień dobry" a za trzecim już pytał, czy podać to, co zawsze...
Jest to najcenniejsze we włoskich barach --- pisze o tym w jednej z książek wydanych przez INEI pan Odello --- i raczej niespotykane w korporacyjnych kawiarniach. Największym zagrożeniem dla włoskiej kultury dobrej kawy i małych barów są sieci...

goha
zagląda od święta
Posty: 10
Rejestracja: śr 13 lut 2008, 21:57
Lokalizacja: w-wa

Postautor: goha » ndz 17 lut 2008, 12:04

No właśnie... Dlatego od jakiegoś czasu mam marzenie... Afro Cafe, gdzie wpadaliby okoliczni mieszkańcy, ze zniżką dla emerytów, zeby i ich stać było na spotkanie w kawiarni :D . I właśnie marzy mi się, ze bedzie przychodzić Pani Róża, a ja bedę pytać z :D czy podać to co zwykle... Albo. że mam pyszne, eksperymentalnie upieczone mufiny i polecam... Na koszt firmy... I żeby matki z dziecmi mogły przyjść i zeby miały gdzie to dziecko bezpiecznie postawić i oddech złapać... Coś o tym wiem, bo sama na urlopie tzw. wychowawczym wymyśliłam to Afro... No i wtedy zaczęłam się interesować kwestiami merytorycznymi i trafiłam tutaj... I już tak od ośmiu miesiecy czytam... I już wiem, że nic nie wiem, ha, ha, ha... Zwłaszcza, jak czytam Twoje, Antonio, przemyślenia i uwagi... Skoro czesto bywasz, to może jakieś wykłady na zywo? :wink:
No i jest jeszcze bolesna kwestia, czyli lokal... Pomijam ceny wynajmu, ale głównie to tych lokali nie ma... Zwłaszcza, ze ja mam wymagania... :roll:
P.S. Kiedyś będe miała to Afro na Sycylii... To znaczy najpierw w Wawie, potem w Taorminie...?,,,

Awatar użytkownika
Wit
Consigliere
Consigliere
Posty: 1321
Rejestracja: sob 17 kwie 2004, 16:21
Sprzęt: '
Lokalizacja: Otwock/Warszawa

Postautor: Wit » sob 12 kwie 2008, 11:25

Największym zagrożeniem dla włoskiej kultury dobrej kawy i małych barów są sieci...
Tiiaa, w kawie to chyba nawet nie chodzi o macdonaldyzację, tylko o konsolidację. Sporo się o tym mówiło na Eurogastro.
Sieć sama w sobie może jeszcze nie musi być tragedią, zwłaszcza jak pączkuje z jednej dobrej kawiarni. Problemem jest, gdy kawiarniarstwo staje się kolejnym sposobem na biznes dla jakiegoś molocha vide Ruch, Mercer's, Tchibo i inne. Ostatnio podczas wyjazdów mam pecha, ale już naprawdę nie pamiętam, kiedy piłem w jakiejkolwiek kawiarni kawę, która sprawiłaby mi prawdziwą przyjemność. Ostatnio jadąc do Warszawy musiałem (była 22.00) wypić kawę. Padło na Piacetto z automatu w Płońsku.
Tylko tak dalej... Miłośnicy dobrej kawy niedługo stworzą podziemie spotykające się we... własnych kuchniach, obawiam się.
Vibiemme Minimax/Mazzer SJ/mieszanka Sandalj - Scarlatti robi na mnie największe wrażenie Obrazek

andrzej
zagląda całkiem śmiało
zagląda całkiem śmiało
Posty: 76
Rejestracja: ndz 08 lip 2007, 13:41
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: andrzej » sob 12 kwie 2008, 20:01

Uprzejmie donoszę że ja już to zrobiłem.Jedyna kawiarnia jaka wchdzi w grę nazywa się "Pokusa" i znajduje się na Bergamutach.

Awatar użytkownika
Wit
Consigliere
Consigliere
Posty: 1321
Rejestracja: sob 17 kwie 2004, 16:21
Sprzęt: '
Lokalizacja: Otwock/Warszawa

Postautor: Wit » ndz 13 kwie 2008, 11:36

A ja, choć mam na Bergamuty bliżej niż ty z Warszawy, nie miałem jeszcze okazji. Byłem za to w lotnej filii Bergamutów na Eurogastro :D no i fakt - było mniamuśnie.
Aha, lotna filia Bergamutów była u nas, ale już dość dawno.

Przy okazji, uważam, że mówienie iż Pokusa to jedyne co, wchodzi w grę, nie oddaje dokładnie twojej intencji. Bergamuty oferują poziom, który określiłbym jako "znacznie powyżej maksymalnego oczekiwanego". Gdyby w przeciętnej kawiarni (i kuchni :D ) było choć w połowie tak dobrze, Polska byłaby światowym zapleczem kawowego know-how.
Vibiemme Minimax/Mazzer SJ/mieszanka Sandalj - Scarlatti robi na mnie największe wrażenie Obrazek


Wróć do „Kultura kawowa”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości